Nowości, Topiel

Wakacje, które natychmiast każą dorosnąć

Czterech przyjaciół, jeden trup

Jakub Ćwiek przenosi nas swoją najnowszą powieścią “Topiel” do czasów wielkiej powodzi w Polsce w 1997 roku. Czterech przyjaciół: Kacper, Józek, Grzesiek i Darek spędzają wakacje w Głuchołazach, niewielkiej miejscowości przy polsko-czeskiej granicy. Uważają, że to będzie ich czas, moment, w którym przygoda będzie goniła przygodę. Nie interesuje ich, że wszędzie zapowiadają niezwykle deszczowe lato, ponieważ wydaje im się, że nikt i nic nie jest w stanie pokrzyżować ich planów. Po kilku tygodniach jeden z nich będzie już martwy.

Autor, który w czasie powodzi był aktywnym wolontariuszem, serwuje nam historię z jednej strony do bólu realistyczną, opartą na własnych przeżyciach i doświadczeniach. Z drugiej nie możemy się oprzeć wrażeniu, że przenosimy się do Castle Rock, w którym rozgrywa się akcja “To” Stephena Kinga, zwłaszcza ta wakacyjna część, chociażby o budowaniu tamy. To również wielka historia o wadze i znaczeniu przyjaźni, tym co jest prawdziwe i gdzie czają się nasi wrogowie. Poznamy również historie i historyjki, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć i które z pewnością należą do tych, które mrożą krew w żyłach.

Tajemnicze znalezisko

Autor niezwykle starannie nakreślił sylwetki wszystkich bohaterów, ich kłopoty, rodzinne bolączki, marzenia i pierwsze porywy serca. Od razu wiemy, który z nich ma jakie ambicje i jakie słabości. Czytelnik bardzo łatwo wejdzie w opowiadaną historię, a z bohaterami również bardzo łatwo może się zidentyfikować, kibicując poczynaniom paczki. To książka o przyjaźni w ciężkim okresie dojrzewania i smutnej szarzyźnie małomiasteczkowej Polski końca XX wieku. Początkiem dramatycznych wydarzeń z pewnością będzie znalezienie we wzburzonej kipieli wodnej zwłok. To początek dramatycznych wydarzeń, swoista kula śniegowa do nieuniknionej katastrofy.

Fantastycznie zestawiony został młodzieńczy bunt i niezgoda na panującą szarą rzeczywistość z rwącym nurtem wody, albowiem jedno i drugie pożera wszystko, co napotka i trawi aż nie wygra. Dramatyzm wybija się właśnie w ten sposób, gdzie żywioł wokół nas i ten w nas walczą na równi, do ostatku sił. Na osobne uznanie zasługują ostatnie rozdziały książki, których z wiadomych przyczyn zdradzać nie można, ale okrzyknąć literackim majstersztykiem już jak najbardziej. Reasumując to mądra historia opowiedziana z dużym wyczuciem i aż dziw bierze, że trzeba było czekać ponad dwie dekady, by ktoś na kanwie Powodzi Stulecia osadził swoją opowieść.

Kawa zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com